Rytm tygodniowy

30/03/2018


Tygodniowy = Reaktywny

Rytm tygodniowy jest rytmem reaktywnym. Oznacza to,ze jest on wprawdzie w nas wbudowany, nie działa jednak samoistnie, lecz potrzebuje wyzwalającego bodźca, który wprawi go w ruch. Przypomina to strunę wiolonczeli. Struna ta nie drga "sama przez się", lecz pozostaje nieruchoma,ale stopień jej napręzenia określa z góry, jak będzie wibrować,kiedy wprawimy ją w ruch. Nasze ciało, podobnie jak ta struna, potrzebuje bodźca wyzwalającego rytm tygodniowy. Dlatego rytm ten nazywamy "reaktywnym". Zarówno struna wiolonczeli, jak i nasz organizm mają pewne napięcie wyjściowe,determinujące częstotliwość drgań. Dopiero jednak odpowiedni bodziec wyzwala reakcję w postaci tych drgań.

Mozna by przyjąć załozenie,ze regularne wahania występujące w obrębie tygodnia kalendarzowego są wystarczająco silnym bodźcem,aby utrzymać w nas wewnętrzne przemiany w 7-dniowym rytmie. A jednak pomiary wykazały,ze nie wszyscy ludzie posiadają ten idealny wewnętrzny rytm tygodniowy. U wielu ludzi okres przemian jest zbyt długi, moze wynosić nawet 10 dni. Organizm zachowuje się wtedy jak zbyt słabo napięta struna wiolonczeli: wszystko ma dla niego zbyt szybki przebieg albo tez on sam jest zbyt powolny i pozostaje w tyle za okresem tygodniowym. Tacy ludzie nie nadązają z wypełnianiem swoich tygodniowych obowiązków i dobrze o tym wiedzą ("O Boze,jutro znów sobota!"). Dzieje się tak dlatego,ze w ich wypadku tydzień zewnętrzny i tydzień wewnętrzny nie pasują do siebie. Zdarzają się tez ludzie (lecz jest ich mało), u których struna wewnętrzna jest zbyt napięta: ich reaktywny rytm moze się wtedy skurczyć do sześciu dni. Równiez i tacy ludzie mają trudności przystosowawcze.

Kto chce naprawdę  zyć "w czasie", powinien dązyć do tego,aby jego własny, reaktywny ryrm był w idealnej zgodzie z 7-dniowym rytmem kalendarzowym. Przy zastosowaniu odpowiednich bodźców mozna nadać organizmowi odpowiedni rytm. Jeśli jednak poprzetaniemy na bodźcu jednorazowym,to intensywność przemian będzie coraz słabsza, ich amplituda - coraz mniejsza,az wreszcie ustaną.  Powtarzając bodziec w dokładnych, tygodniowych odstępach czasu, mozna bez większego wysiłku uzyskać poządane efekty. Świadczą o tym między innymi wyniki badań przeprowadzanych orzez Ferdynanda Hofta, internistę z Frankfurtu. Jego obserwacje zwiazane ze stosowaniem zastrzyków wywołujących gorączkę wykazały mianowicie,ze gdy zastrzyki są dokonywane w odstępach 7-dniowych, to dawka zawartego w nich specyfiku moze być mniejsza - dając jednocześnie lepszy efekt (w postaci wysokości gorączki) - niz wtedy,gdy są dokonywane w innych (mniejszych lub większych) odstępach czasu. Okazało się więc,ze bodziec działający wdokładnie tygodniowych odstępach czasu najlepiej harmonizuje z mechanizmami regulacyjnymi organizmu. Innymi słowy: jeśli naszą wewnętrzną strunę uda nam się nastroić tak,by drgała w rytmie tygodniowym, to stworzymy sobie optymalne warunki do zachowania zdrowia.


Rytm tygodniowy a piątkowe posty i niedzielna msza

W dawnych czasach ludzie prawdopodobnie nie mieli takich trudności z utrzymaniem reaktywnego rytmu tygodniowego. Nie tylko dlatego,ze zycie toczyło się wtedy spokojniej,ale równiez dlatego,ze sami - w o wiele większym stopniu niz my dzisiaj - wyznaczali sobie ten tygodniowy rytm, stosując precyzyjne bodźce,które go wyzwalały i utrzymywały. I były one stosowane świadomie,co znacznie wzmacniało ich działanie. Z pewnością jednak nikt się wówczas nie zastanawiał, jakie nieoczekiwane i niezamierzone efekty mogą przynieść piątkowe posty i niedzielna msza (albo porównywalne obyczaje praktykowane w ramach innych religii). Tradycyjny post w piątek i msza w niedzielę są wspaniałymi przykładami na właściwe zastosowanie bodźców wywołujących reaktywny rytm tygodniowy. Fakt ten w zadnym stopniu nie umniejsza ich znaczenia duchowego,a wprost przeciwnie: przezycia duchowe są tu wprost nieodzowne, szczególnie dla tych,co odczuwają potrzebę osiągnięcia harmonii ciała i ducha (a kazdy z nas ma taką potrzebę w mniejszym lub większym stopniu).

Dieta postna czy tez półpostna przeprowadzana w kazdy piątek stymuluje organizm we właściwym kierunku z punktu widzenia reaktywnego rytmu tygodniowego. Bodziec musi być jednak wystarczająco silny,aby uruchomić pewne mechanizmy regulacyjne w naszym organiźmie. Taki bodziec uzyskamy spozywając mniej niz połowę zwykłej racji pokarmowej. Powinno to zmniejszyć wartość energetyczną do 4200 dzuli. W zasadzie jest zupełnie obojętne, jaki dzień tygodnia wybierzmy na nasz post, o ile bodziec ten ma spełniać wyłącznie fizjologiczne funkcje. Nasz organizm dostosuje się do dokonanego przez nas wyboru i poządany rytm tygodniowy zostaje utrzymany,jeśli tylko będziemy pościli stale w tym samym dniu tygodnia.

Oczywiście mozna dzień ten zmienić,np. przełozyć post z piątku na środę,jezeli okaze się,ze środa z jakiegoś względu lepiej nam odpowiada. Rytm w bardzo krótkim czasie dopasowuje się do nowych okoliczności. Z pewnością jednak wiele osób będzie chciało połączyć post z pogłębieniem przezyć natury duchowej. Wszyscy znani lekarze dietetycy (m.in.Otto Buchinger) zaobserwowali, ze efekt leczniczy diety postnej zwiększa się niepomiernie,gdy często mechanicznemu ograniczeniu liczby kalorii towarzyszą głębokie przezycia wewnętrzne. Dopiero ten duchowy aspekt zamienia wymuszone głodzenie się w dobrowolny post.

Przeprowadzenie postu jest łatwe: rano i wieczorem mała przekąska na wzmocnienie, w południe skromny postny posiłek (np.zupa i  jakaś jarzyna). Oczywiście mozna tez pościć jedząc bardziej wyszukane potrawy,ale nie jest to właściwe. Taki post nie doprowadzi nas raczej do zharmonizowania rytmu ciała i duszy.

Dla ludzi zdrowych nie ma praktycznie zadnych przeciwwskazań do wprowadzenia dnia półpostnego raz w tygodniu. Na wszelki wypadek dobrze byłoby się jednak trzymać dawnego zarządzenia kościelnego ograniczającego nakaz przestrzegania postu do wiernych mających 22 i więcej lat (lecz nie więcej niz 59). Od roku 1966 w Kościele rzymskokatolickim zniesiono w zasadzie obowiązek poszczenia raz w tygodniu, ograniczając go do Wielkiego Piątku i Środy Popielcowej. Wskutek tego wielu ludzi "zgubiło" 7-dniowy rytm oparty na cotygodniowym,piątkowym poście. Ciekawe,ze niezaleznie od tego właśnie w latach sześćdziesiątych zaczęła się rozwijać chronobiologia, nauka zajmująca się rytmiką procesów biologicznych. I uznała zalecenia dotyczące tygodniowych postów za uzasadnione.


Niedzielna msza

Przygotowania do niedzielnej mszy wprowadzają nas w szczególny nastrój. Przestrajamy się na przezycia duchowe,które wysuwają się na pierwszy plan. Często rezygnujemy w tym dniu ze śniadania. To przestrajanie duchowe rozpoczyna się od skupienia wewnętrznego,które pod wpływem dźwięku dzwonów wzywających na mszę (spełniają one tutaj rolę sygnału czasu) osiąga kulminację w momencie wyruszenia do kościoła. Uczestniczenie w mszy podnosi na duchu i stwarza okazję do refleksji. W wielu ludziach,którzy potrafią to wszystko dostatecznie intensywnie przezywać,wyzwala się w ten sposób rytm,który utrzymuje się dzięki cotygodniowej powtarzalności tych przezyć duchowych. Taka interpretacja w niczym oczywiście nie narusza głębokiego religijnego sensu mszy.


Źródło: Nasze zdrowie, poradnik dla całej rodziny ULF BOHMIG